Jest to peeling do ciała z leczniczą solą iwonicką. Kiedyś po dłuższej przerwie w wizytach w Iwoniczu Zdroju wparowałam do Pijalni i jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam całą ścianę zastawioną kosmetykami na bazie ich wody termalnej i soli. Oczęta mi się zaświeciły i natychmiast chciałam kupić wszystko ;D Wtedy zdołałam się jednak opanować i kupiłam tylko kilka produktów.
Moim największym odkryciem był właśnie peeling do ciała. Jestem totalnie, obłędnie i całkowicie w nim zakochana. Ma baaaaardzo gęstą konsystencję (taka pasta). Drobinki peelingujące to drobno zmielona sól iwonicka. Producent (czyli Uzdrowisko Iwonicz S.A.) obiecuje oczyszczenie i wygładzenie naskórka oraz pobudzenie mikrokrążenia. Działa świetnie, skóra po nim jest delikatna i gładka. Peeling zostawia lekko tłustą powłoczkę (ma w składzie olej słonecznikowy i wosk pszczeli). Czasem nawet nie muszę się po nim balsamować ;p Przy pierwszym użyciu trochę szczypała mnie skóra, ale to był jeden jedyny raz i nigdy się to nie powtórzyło. Jest to produkt naturalny, bez barwników i kompozycji zapachowych. Zapach ma jednak ciekawy. Ciężko mi go określić, ale jest przyjemny, delikatny i nie drażni. Producent na opakowaniu napisał, że produkt nie zawiera agresywnych konserwantów i ja doszukałam się tylko jednego parabenu na 3 od końca pozycji.
To mój kosmetyk do zadań specjalnych. Jak jakieś niespodzianki zaczynają mi wyskakiwać to on zawsze sobie z nimi radzi ;D
Na stronie producenta http://www.uzdrowisko-iwonicz.com.pl/ peeling ten kosztuje 19,50zł za 280g. W Pijalni ceny bywają inne ;D
Kosmetyki z Iwonicza, które już zdążyłam przetestować to:
- peelingu do ciała
- soli do kąpieli (miałam już chyba wszystkie zapachy)
- antycellulitowa emulsja do ciała
- kojący szampon przeciwłupieżowy
- wzmacniający krem do rąk i paznokci
- regenerujący krem przeciwzmarszczkowy
- intensywnie nawilżający krem wzmacniający
- delikatny peeling oczyszczający do mycia twarzy
- płyn micelarny do oczyszczania skóry i demakijażu oczu i twarzy
- balsam do ciała
- nawilżający balsam brązujący
AAAAA nawet nie wiedziałam, że tyle tego było ;D Teraz zauważyłam, że wprowadzili pomadki ochronne. Czyli następna rzecz, która zostaje wpisana na listę kosmetyków do przetestowania ;D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz