środa, 14 marca 2012

recenzja kapsułek Alterra


Skusiłam się. Kupiłam, bo były na promocji. Leżały na półce w Rossmannie i wołały "Koniczynka weź nas". No to kurcze wzięłam. I lipa, bo nic mi dobrego nie zrobiły, a wręcz wysuszyły mi skórę.
Pierwsza kapsułka i... hmmm... zapach nawet fajny (trochę słodki, jakby waniliowo-pudrowy), konsystencja lejąca, zabarwienie bladosłomkowe. Rozprowadzają się dobrze, nie brudzą. I to tyle o plusach. Poza tym nie robią kompletnie nic. Nie oczekiwałam, że po tygodniu spłycą mi się jakieś zmarszczki (praktycznie ich nie mam więc co tu spłycać), ale trochę nawilżyć by już mogły. A tu efekt był wręcz odwrotny. Skóra miała ładne zabarwienie, ale co z tego skoro była na niej tłusta warstewka a pod nią suchości. Mam wrażenie, że gdybym posmarowała twarz olejem jadalnym to uzyskałabym podobny efekt ;/
Jednym słowem kompletnie nie polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz