Muszę, no po prostu muszę się pochwalić ;D
Od jakiegoś czasu krążyłam wokół różowej Kappy, ale nie chciałam jej kupować zanim nie zużyję wszystkich moich obecnych "smrodków". Aż wreszcie wczoraj po zajęciach wparowałam do Tesco
w zamiarze zakupienia owej perfumki. Cała szczęśliwa z Kappą w koszyku wyruszyłam w kierunku kasy.
I tu następuje nagły zwrot akcji ;) Moim oczętom ukazała się inna "smrodka" - ardenbeauty od Elizabeth Arden, a dokładnie jego cena - 34,99zł za 100 ml (taaaak dobrze przeczytaliście, też byłam zdziwiona). Zapytałam nawet Pani za kasą dlaczego jest taka niska cena a ona mi na to, że właśnie przyszły i mają chwilowo taką obniżkę. Złapałam za telefon i dzwonię do mamy z pytaniem czy też chce (mając w pamięci, że kiedyś jej to kupiłam chyba na jakieś mikołajki czy coś w tym stylu i bardzo jej się spodobało).
Nie wiem jak inni, ale ja bardzo lubię ten zapach. Nie jestem za dobra w opisywaniu zapachów (szczególnie teraz, gdy na alergie nałożył mi się katar z jakiegoś przeziębienia, ale czemu się tu dziwić skoro od piątku do niedzieli padał u mnie śnieg ;/ ). Według producenta na zapach składają się:
nuta głowy: kwiat ryżowca, włoska bergamotka
nuta serca: błękitny kwiat lotosu, lilia imbirowa, lilia Rubrum, żółta orchidea
nuta bazy: indyjski sandałowiec, biała ambra, piżmo.
Ze swojej strony mogę powiedzieć tyle, że zapach trzyma się długo.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz