Złapała mnie chyba jakaś pomarańczowa faza bo ostatnimi czasy w większości makijaży przemycam ten kolor. Długo szukałam ładnego, pomarańczowego odcienia, ale wszystkie jakie wpadały mi w ręce były albo blade albo zgaszone. W mój ideał trafiła dopiero moja przyjaciółka, która sprezentowała mi na urodziny paletkę Sleek Sunset.
A do zrobienia tego makijażu użyłam:
- Salmon Darkcircle Concealer SKINFOOD nr 2
- Kompakt Puder SYNERGEN nr 02 Beige
- Cielisty cień Inglot z złotymi drobinkami nr 463 (pierwszy z lewej)
- Pomarańczowy cień z paletki Sleek Sunset
- Ceglasty cień Inglot nr 464
- Brązowy perłowy cień Inglot nr 121
- Czarny eyeliner w płynie Wibo
- Ozdoby do ciała Inglot nr 56 (dla mnie to złoty pyłek; w wewnętrznym kąciku i pod kreską)
- Tusz do rzęs Phenomenal Lashes z Bell - czarny; nr 2
- Cielista kredka Paese (zamazał mi się numerek i nie pamiętam; na linii wodnej)
- Fluid matująco-wygładzający Lirene City Matt w odcieniu 208 Toffee


Piękny :)! Kolory są śliczne
OdpowiedzUsuń