Jakiś czas temu pisałam, że kupiłam naturalną pomadkę do ust z Tso Moriri.
Dziś mogę już powiedzieć, że mam o niej wyrobioną opinię. To najlepsze smarowidełko do ust jakie do tej pory miałam. Wszystkie dotychczasowe balsamy do ust i pomadki nawilżająco-pielęgnujące poszły
w odstawkę. To jedyna rzecz, która w ciągu niecałych 3 dni poradziła sobie z oparzeniem na wardze (taa, jestem bardzo zdolna i czasem zdarza mi się poparzyć usta gdy gotuję ;p )
Nie spodziewałam się, że jakikolwiek produkt jest w stanie spełnić wszystkie obietnice producenta a tu takie zaskoczenie. Ona naprawdę dobrze nawilża, wygładza i zmiękcza usta. Przy nakładaniu zachowuje się jak delikatny peeling. Kolor w opakowaniu jest żółty. Odcień, nie wiem dlaczego, kojarzy mi się z kolorem miodu lipowego (pomadka ma tylko trochę bardziej wyrazistą barwę). Nie zauważyłam jakiegoś barwienia ust. Wygląda jak bezbarwny błyszczyk. Czasami nawet nie używam kolorowej szminki ani błyszczyku
w makijażu. Po prostu wystarcza mi ta pomadka.
Zazwyczaj nakładam grubszą warstwę na noc i rano moje usta są świetnie nawilżone. W ciągu dnia też od czasu do czasu zdarza mi się nałożyć tą pomadkę (jeśli akurat pierwsza wpadnie mi w ręce ;) )
W składzie jest m.in. olej migdałowy, olej kokosowy, masło Shea, witamina E, wosk pszczeli i wosk candelilla otrzymywany z liści wilczomlecza meksykańskiego. Nie jestem specjalistką od składów, ale skoro na początku listy składników są substancje pochodzenia naturalnego to jak dla mnie ok.
Pełny skład to (przepisane z opakowania):
Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Magnifera Indica (Mango) Seed Butter, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Beeswax, Octyldodecanol, Titanum Dioxide, Silica, Tocopheryl Acetate, Aroma, Diethylhexyl Syringylidene Malonate, Caprylic/Capric Triglyceride.
Opakowanie zawiera 14 ml produktu. Sama pomadka jest bardzo wydajna. Dodatkowo ma przyjemny, delikatny zapach. Moja ma aromat brzoskwini, ale jest jeszcze malinowa. Nie jest to typowy, przesłodzony chemiczny zapach brzoskwiń serwowany w różnych kosmetykach. Producent ma w ofercie również taką pomadkę dla mężczyzn (pachnie kawą).
Zdecydowanie jeśli tylko będę jeszcze mieć możliwość to kupię ponownie tą pomadkę. Może dla odmiany skuszę się na malinową?? ;)
Miałyście kontakt z kosmetykami tej firmy?? Jak Wasze wrażenia?? ;)
Pozdrówki
Koniczynka ;)


nie miałam jeszcze okazji spróbować ale jestem wierna mojej wazelince malinowej:)Pozdrawiam i zapraszam do siebie+dodaję do obserwowanych
OdpowiedzUsuń